Cześć czołem kluski z rosołem!
Marzyliśmy sobie z Bartkiem o podróży do Australii ... jeszcze rok temu plany te były bardzo odległe i zasadniczo bardzo niedostępne, jednak zrządzenie losu ułatwiło nam podjęcie decyzji o tzw. "gap year".
Z początkiem czerwca wybraliśmy się do Warszawy do pewnego biura, które pomogło nam pozałatwiać wszystkie formalności. Pod koniec lipca odwiedziliśmy Kraków w celu załatwienia wszystkich niezbędnych badań a w tak zwanym między czasie znaleźliśmy bilety po całkiem atrakcyjnej cenie. 5 sierpnia (nota bene całkiem niezły prezent urodzinowy) dostaliśmy potwierdzenie otrzymania wizy studenckiej. W związku z tym lecimy! 19 wrzesień godz. 6:05 lotnisko Katowice - Pyrzwice.
No i się zaczęło ... po miesiącu nicnierobienia i powszechnej wakacyjnej degrengolady należało wrócić do domu i zacząć przygotowania do rocznej wyprawy na koniec świata. Wizyty u lekarza, tłumaczenia przysięgłe, wymiary walizek, waga bagażu, co wziąć, czego nie zabierać na roczny wypad - to wszystko spędza sen z powiek.
Jednak są też bardziej atrakcyjne aspekty, mianowicie mamy do przygotowania jeszcze dwie imprezy pożegnalne (jedna już za nami), na których będzie trzeba pożegnać się ze wszystkimi tak intensywnie by można było wspominać to przez następne 12 miesięcy.
Blog ten powstał po to by najbliżsi mogli na bieżąco otrzymywać informacje z drugiej części globu, dlatego też następny post już z podróży! :)
See Ya!
Blog ten powstał po to by najbliżsi mogli na bieżąco otrzymywać informacje z drugiej części globu, dlatego też następny post już z podróży! :)
See Ya!
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz