sobota, 19 maja 2012

wieje nudą ...

Wchodzę na bloga, patrzę - ostatni post 28 kwietnia ... Dawno, wiem, że dawno i wiem, że trochę wygląda to tak jakbyśmy zaniedbywali czytelnika. Nic jednak bardziej mylnego! Cały czas myślimy o tym co by tu skrobnąć żeby zainteresować kolejną notką, opisać kolejną przygodę. Wpadliśmy jednak w swego rodzaju monotonię, która potocznie zwie się szarą rzeczywistością. W Australii? Tak w Australii. Każdy dzień od pewnego czasu wygląda identycznie, gdyby nie zmieniająca się data można by pomyśleć, że niczym filmowemu bohaterowi los zgotował nam dzień świstaka. Poranną (hmmm ... 4:30 - poranna?) pobudkę każdego dnia ułatwia nam przeszywające zimno spowodowane nadchodzącą zimą i brakiem kaloryferów, a drogę do pracy ułatwia kubek mocnej, gorącej kawy. W pracy równie schematycznie, codziennie te same obowiązki, ci sami ludzie (których z powodu zimna na basenie coraz mniej). Bartek też ostatnimi czasy pracuje w jednym miejscu, co pewnie nie sprzyja różnorodności. Po pracy chwila przerwy podczas której w godzinach szczytu dojechać trzeba do domu, wziąć prysznic i zjeść jakiś obiad, następnie złapać pociąg do centrum (bo parking przy szkole kosztuje bajońskie sumy), zrobić parę zadań, by miedzy 20 a 21 wrócić do domu i położyć się spać. I tak codziennie ... Sami więc widzicie, że mija się z celem systematyczne opisywanie tych samych czynności, bowiem wywołać mogłoby to frustrację nie tylko u nas ale również u tych, którzy zaglądają na bloga :) Spowodować by to mogło znudzenie i brak zainteresowania wśród czytelników czego chcielibyśmy uniknąć.  Jak tylko wydarzy się coś ciekawego, godnego opisania zapewniamy, że z należytą starannością zrelacjonujemy. Tym czasem życzymy wszystkim dużo słońca i wiosennego uśmiechu na twarzy! :)

See Ya!

1 komentarz:

anula pisze...

a u nas mielibyscie to samo plus znajomi i to za dramo!;p juz niedlugo i wroci life in hindenburg:)