poniedziałek, 25 czerwca 2012

whales watching

Jako, że sezon migracji wielorybów w pełni, wybraliśmy się w niedzielne przedpołudnie do znajdującego się nieopodal miejsca zamieszkania parku - Botany Bay National Park. Celem wycieczki było nie tylko podglądanie przemieszczających się w poszukiwaniu odpowiednio ciepłych wód waleni :D, ale również dotlenienie zasiedziałych w czterech ścianach mózgów. Krótkie- trzytygodniowe wakacje właściwie mamy już drugi tydzień ale dzień kończy się tak szybko (ok. 16 zachodzi słońce), że zanim wrócimy z pracy trzeba kłaść się spać. Dlatego korzystając z wolnego dnia, oraz wyśmienitej jak na tę porę roku pogody zorganizowaliśmy wielorybniczą wyprawę. Bezchmurne niebo, świecące w pełnej okazałości słońce i kilkudziesięciometrowe klify pozwoliły nam zupełnie zapomnieć o zimowe aurze i czekającej na nas w pokoju, rozgrzanej do czerwoności farelce. Po przybyciu na miejsce zorientowaliśmy się, że całkiem przydatna mogłaby być lornetka (której i tak nie mamy :D) ale i bez tego udało się nam dostrzec trzy dostojnie płynące w kierunku północnym wieloryby. Wprawdzie nie było nam dane podziwiać ich w pełnej okazałości, ale zauważone w oddali grzbiety i wypuszczana ponad powierzchnię oceanu woda pozwoliły nam odznaczyć wieloryby na liście zwierząt, które koniecznie zobaczyć trzeba będąc w tej części świata. Podczas naszego pobytu na rzeczonych klifach podobno przepływało ich aż sześć ale my i tak jesteśmy dumni ze skromnej trójki :)
Odbiegając od tematu australijskie fauny, zimy za oknem, pracy i szkoły ogłosić pragniemy, że podjęliśmy kroki w kierunku przedłużenia wizy o kolejny +/- rok. Tak, tak wiem ... miało być tylko na rok, miał być huczny powrót we wrześniu a tu taka niespodzianka. Człowiek jednak nie świnia i zdanie zmienić może :) Dlatego ze względu na to, że czas tutaj ucieka niemiłosiernie szybko, no i w dalszym ciągu nie udało nam się wypatrzeć koali postanowiliśmy rozpatrzyć wszystkie za i przeciw związane z przedłużeniem pobytu na Antypodach. Po długotrwałej burzy mózgów, iksie nieprzespanych nocy, kilku dodatkowych kilogramach i paru drinkach podjęliśmy decyzje o przedłużeniu wizy. Nic jeszcze jednak przesądzonego bowiem wniosek wizowy złożony będzie dopiero na dniach, także wielce możliwe, że plany nasze umrą śmiercią naturalną, a ułożony rok temu plan wycieczki będzie miał swój kres we wspomnianym uprzednio wrześniu. Póki co cieszymy się trwającymi wakacjami, a o ewentualnych rezultatach poinformujemy zainteresowanych :)

Aaaa... no i pochwalić się jeszcze muszę, że ostatnio na basenie odwiedził nas sam Ian Thorpe, którego imię nosi obiekt w którym pracuję :) Nie to żebym od rozpierającej dumy wzniosła się aż pod sufit, ale mimo wszystko nie co dzień spotyka się dziewięciokrotnego medalistę olimpijskiego. Nie muszę chyba dodawać, że opieka ratownicza była na tyle wyśmienita, że o swoje bezpieczeństwo w wodzie bać się nie musiał :)

Miłego oglądania półfinałów i zbliżającego się wielkimi krokami meczu finałowego :)  

See Ya!

Brak komentarzy: