wtorek, 11 grudnia 2012

lato 2012 vol. 2

Wraz z nadejście 1 grudnia zawitało do nas kalendarzowe lato. jakby nie patrzeć, to już drugie w tym roku. To trochę dziwne uczycie, gdy zamiast śniegu i trzaskającego po uszach mrozu mamy lejący się z nieba żar. Jako, że ostatnie dwa dni listopada to urodziny Dawida (współlokatora) i Barta postanowiliśmy wykorzystać ponad 30sto stopniowe upały i pierwszego dnia lata zorganizowaliśmy całkiem udane BBQ (to tak bardzo po australijsku, po naszemu będzie grill :p). Sobota to zwykle dzień pracujący dla większości z nas, dlatego pierwsi goście pojawili się dopiero późnym wieczorem, co umożliwiło nam zakończenie imprezy dopiero nad ranem. Odbywające się dnia następnego "Polish Christmas Party" zorganizowane rzez australijską Polonię na Darling Harbour ograniczyło nam regenerację sił do minimum. Po krótkiej drzemce wstaliśmy stosunkowo wcześnie, po szybkim ogarnięciu zarówno domu, jak i siebie udaliśmy się na polskie świętowanie. Bigos, kiełbasa, pierogi- to tylko niektóre z przysmaków, które były serwowane tego dnia. Dodatkową "atrakcją" dnia były sprzedawane piwa. "Żywiec", "Kasztelan", "Zamkowe" i "Tyskie" (na które akurat tego dnia się nie załapaliśmy) umilały nam "świętowanie" przez resztę dnia. Zważywszy na fakt, że weekend był bardzo intensywny, poniedziałkowe wstawanie należało raczej do tych z serii "najcięższe", ale już w drugiej połowie dnia każdy wskoczył we właściwy rytm i reszta tygodnia przeminęła niezwykle przyjemnie. 
Grudzień to także miesiąc moich wakacji. Ostatniego dnia listopada zakończyłam 10cio tygodniowy kurs, po którym przysługuje mi miesięczna przerwa. Jakby tego było mało na basenie z przyczyn niezależnych ode mnie skrócili mi tydzień pracy do "ustawowych" 20h, co oznacza +/- 2 dni robocze. Początkowo bardzo byłam tym faktem niepocieszona (by nie powiedzieć bardziej wulgarnie), jednak po chwili namysłu uświadomiłam sobie, że to świetna okazja do regeneracji lekko podupadłych sił. Mając teraz zdecydowanie więcej czasu mam możliwość nadrobienie wielu zaległych spraw, na które nie było szansy wcześniej. 
Na sam koniec wspólnie i bardzo zgodnie musimy przyznać, że drugi sezon bez śniegu jest zdecydowanie cięższy, niż ten poprzedni. Wszelkiego rodzaju zdjęcia i informacje dotyczące pogody w kraju przeglądamy ze smutkiem i żalem, że i w tym roku po raz kolejny nie będzie nam dane wykorzystać takich warunków do szusowania po stokach. Jenak, jak to się mówi- wszędzie dobrze gdzie nas nie ma; także staramy się wykorzystywać szanse, które przynosi los :)

Jako, że ostatnio dość sporo porodów pragniemy wszystkim mamom, (i tatusiom też :p) pogratulować cierpliwości i życzyć duuużo wytrwałości na nadchodzące lata! :)

aaaaa ... no byłabym zapomniała- Tatkooo, wszystkiego najlepszego! :*
                                                              Panie Marku wszystkiego najlepszego :)

See Ya!

Brak komentarzy: