Mija blisko miesiąc od naszego powrotu na
Antypody. Wydawać by się mogło, że po dwóch latach pobytu w Australii nasza
sytuacja jest ustabilizowana. Nic jednak bardziej mylnego... Przez ostatnie
cztery tygodnie układaliśmy wszystko praktycznie od początku. Znalezienie
nowego lokum nie było wcale takie łatwe jakby się mogło wydawać.
Z mieszkania, do którego wprowadziliśmy się zaraz po przylocie wyniśliśmy
się szybciej niż przewidywaliśmy. Czynnikiem decydującym był brak internetu, co
uniemożliwiało nadrabianie nagromadzonych przez dwa miesiące zaległości w
szkole, jednak chłód i ciasnota, też nie zachęcały do dłuższego pozostania w
tym miejscu. Na ratunek przybyli nam
znajomi, kórzy wyjeżdzając na długi
weekend poza Sydney zaproponowali nam nocleg u siebie. Podczas tych kilku dni
udało się nie tylko nadgonić szkołę, ale także znaleźć parę odpowiadających nam
ofert. Po kilku inspekcjach trafiliśmy na mieszkanie, które momantalnie przypadło nam do gustu.
Wprowadziliśmy się niemal od razu, co było nielada wyzwaniem, bowiem okazało
się, że zgromadzonych przez dwa lata rzeczy jest dużo więcej niż myśleliśmy.
Przenoszenie kartonów, worków i innych rupieci zajęło nam około tygodnia. W
momencie, gdy ostatnie rzeczy zajęły swoje miejsca na półkach, a pudła zniknęły
ze środka pokoju odetchnęliśmy z ulgą.
Mieszkanie znajduje się dzielnicy Rockdale (bardzo blisko poprzedniego
domu), znaleźliśmy dwu pokojowy apartament, które dzielimy z bardzo
sympatyczną Tajką. Sporych rozmiarów pokój z własną łazienką i dużym
balkonem okazał się wyjątkowo trafnym wyborem. Siedząc sobie jednego wieczoru
na tarasie doszliśmy do wspólnego wniosku, że nie są nam potrzebne żadne wczasy
all inclusive, bowiem znajdujący się pod oknem basen z okalającymi go
palmami pozwala nam poczuć wakacyjną atmosferę. A propos wakacyjnek
atmosfery... bardzo ciężko było nam się przyzwyczaić po tak długim pobycie w
Polsce do porannego wstawania. Kolejne wyjścia do pracy były niczym droga przez
mękę, na szczęście przystosowywaliśmy się stopniowo. Nie rzuciliśmy się od razu
na głęboką wodę, tylko powoli zwiększaliśmy sobie ilość obowiązków. Tym oto
sposobem, Bartek po nieco ponad dwóch tygodniach rozpoczął regularną pracę, ja
z kolei zsynhronizowalam sobie grafiki na trzech basenach, co w pewien
sposób uatrakcyjnia często nudne zmiany. Dodatkowo jeden z basenów jest
sezonowym, odktytym obiektem, gdzie ilość latających nad głowami papug
rekompensuje znużenie. W tak zwanym między czasie korzystaliśmy również
z wiosennej aury, która w tym roku jest wyjątkowo zmienna. Jednego dnia doświadczamy
ponad 30sto stopniowych upałów, innego z kolei bardzo porywistych
wiatrów. W ostatnich tygodniach Australia zmagała się również z potężnymi
pożarami, co nie było bez znaczenia dla mieszkańców Sydney bowiem ogromna
chmura dymu i zapach spalenizny unosił się nad miastem przed parę kolejnych
dni. Na całe szczęście odpowiedno wyszkolone jednostki uporały się z grasującym w stanie Nowej Południowej Walii żywiołem. Niestety
nie obyło się bez ofair, wiele osob straciło też dobytki swojego życia wszystko
to przez wyjątkowo suchą i ciepłą zimę.
To tyle na dziś, życzymy wszystkim udanego
długiego weekendu!
See Ya!
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz